Przepraszamy |
| Wpisany przez Kula / niedziela, 13 czerwca 2010 20:57 Niusy / Hardkon X |
Dziś dawno nie widziany nius z kategorii wycieczki osobiste. Słuchajcie, jest nam naprawdę przykro. Wyruszyliśmy z Władka zaraz po burzy, wiedząc jaka będzie pogoda. Do latarni Stilo było ok, a potem zaczął się cyrk i disco z cumulonimbusami. 3 kolejnymi. Noc nam dała czadu, 7-8 w skali Bouforta. W porywach wiało nawet do 9, uspokoiło się dopiero nad ranem, wyszło słońce i piękna 7mka gnała nas do Bornholmu. Po 29 godzinach zacumowaliśmy na tej jakże przepięknej wyspie, zrobiliśmy sobie dzień off ale cóż. A pierwsza noc była taka spokojna. Szliśmy na silniku i tylko raz była drobna akcja, gdy wpłynęliśmy na pole minowe w trakcie manewrów NATO "Baltops 2010" VHF channel 16, 01:12, 11th. June 2010 "Yacht on position 54 50''810, 018 50'791. This is german warship, please leave the mine field to avoid the demage..." Nie usiedliśmy do scenariusza, naprawdę chcieliśmy. Wierzycie prawda? Z portu też nie daliśmy rady wypłynąć dziś po południu, a też bardzo by nam pasowało :) Jakoś tak do kilograma krewetek zaczęliśmy pić wino z 5litrowych kartonów i jak zeszliśmy do wina z zęzy, naprawdę, nie było już ratunku. Zaczęliśmy pić bimber fechmistrza. Wiecie co? Pisanie tego niusa przypomina mi konkurs w radiowe trójce, na najbardziej wymowną kartkę wysłaną do rodziców przez dziecko z wakacji. Pozwolicie że zacytuję tą zwycięską i zadedykuję mamie i wam? "Kochana Mamo! Piotrek." p.s. Powaga, jak wytrzeźwiejemy, wszystko dokończymy. Aliena też. Jutro wieczorem w Kopenhadze zabierzemy się za to na bank. Jeśli z jakiś przyczyn nie zdecydujemy się cumować wcześniej gdzieś wcześniej. Ja nie lubię gotować przy przechyłach, irytuje mnie jak mi sos do spaghetti wylewa się z patelni przy zwrotach. Ale jak kapitan i reszta załogi będą chcieli żreć (a uwierzcie mi, świnia z "Czarny kot, biały kot" to przy nich jedynie kandydat na padawana) to nie ma zmiłuj. Nutellą ich nie zatkam... Próbowałem... |